17 października 2016

WSPOMNIENIA TRWAJĄ PRZEZ CAŁE ŻYCIE- RECENZJA "P.S. KOCHAM CIĘ"

Cecelia Ahern to irlandzka pisarka, która chyba najbardziej jest znana z zekranizowanej książki "Love, Rosie". Jednak postanowiłam najpierw sięgnąć po jej debiut literacki, czyli powieść "P.S. Kocham Cię".

Życie Holly rozpadło się na kawałki, kiedy umiera jej mąż Gerry. Bohaterka nie może się pozbierać, ponieważ ich małżeństwo było idealne. W momencie, w którym dziewczyna jest na samym dnie, otrzymuje pierwszy list od swojego męża. Okazuje się, że ten optymistyczny i lubiący żarty człowiek przygotowała dla Holly 10 wiadomości z zadaniami na każdy miesiąc. Od tej chwili życie Holly nabiera kolorów. Razem z bohaterką przeżywamy szalone przygody, które zapewnił jej Gerry. Jednak z każdym kolejnym miesiącem Holly uświadamia sobie, do czego zmierza jej mąż i nie jest pewna, czy poradzi sobie, kiedy wiadomości się skończą.

Pomysł na fabułę naprawdę mnie zaciekawił i właśnie to sprawiło, że zainteresowałam się tą pozycją. Jedynym czego dotychczas chciała bohaterka, to zwinąć się w kulkę i po prostu czekać na śmierć. Nie zamierzała wstawać rano z łóżka i zaczynać nowego dnia. Listy to odmieniły. Były dla niej swego rodzaju Biblią. Holly z utęsknieniem wyczekiwała kolejnej wiadomości, wypełniała wszystko, co jej mąż nakazał i nigdy nie złamała zasad poleceń.

Książka doskonale opisuje to, jak bohaterka się zmienia. Szczególnie jest to pokazane po otrzymaniu ostatniego listu. Od tego momentu Holly musi sama podejmować decyzje, prowadzić życie, w którym nie będzie oglądać się wstecz i nie zastanawiać się, co by powiedział jej mąż. Autorka pokazuje jak łatwo coś stracić, ale również udowadnia, że można przetrwać wszystko.

Język autorki jest prosty i zrozumiały, dzięki temu powieść tę czyta się naprawdę szybko. Jednak miałam wrażenie, że czasem był on banalny i przesłodzony. Nie jest to historia o nastolatkach, ale o dorosłych ludziach. Dlatego też momentami denerwowało mnie zachowanie Holly oraz jej przyjaciółek. Często sprawiały wrażenie głupiutkich małolat. Cecelia Ahern mogła darować sobie wprowadzanie tutaj humoru.

Książka nie jest przygnębiającą historią kobiety z żałobą, ale wzruszającą i niecodzienną opowieścią, która zaraża optymizmem. Do ostatniej strony nie można się od niej oderwać i mimo kilku mankamentów, powieść ta jest naprawdę dobrą pozycją.

9 komentarzy:

  1. Też czytałam tą książkę, uważam, ze to najlepsza z jaką się spotkałam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam! tak samo jak film! Wzruszająca, zabawna!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie, ale wiem, że będzie trochę przytłaczająca. W końcu umiera mąż głównej bohaterki. Jak na razie staram się unikać takich powieści. Ale jak zmienię zdanie, to z pewnością po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odniosłam takiego wrażenia. Książka, mimo ciężkiego tematu, jest bardzo lekka i przyjemna, a nawet można się przy niej pośmiać :)

      Usuń
  4. Ta książka jest naprawdę piękna;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ją już dawno i do tej pory gdy o niej myślę, mam niesamowicie ciepłe uczucia :) Była to piękna historia, wzruszająca i z całą pewnością dająca wiele do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej bardzo ciekawie pisany blog, widać, że robisz to z pasją. A post bardzo fajnie się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham tę książkę! Czytałam ją wiele razy, a w tym momencie nie mogę się doczekać gdy znów po nią sięgnę <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze dziękuję :)